Podsumowania nie są zamknięciem. Są momentem, w którym widzimy siebie wyraźniej
Koniec roku to czas podsumowań. Zatrzymujemy się, próbujemy nazwać to, co udało się zrobić i to, co pozostało niedomknięte. Często zadajemy sobie pytanie: czy to był dobry rok? Ale co, jeśli podsumowanie nie musi być oceną? W dodatku surową? Co, jeśli jest raczej momentem uświadomienia sobie, jak piękne widoki widzieliśmy po drodze?
Ten rok nauczył mnie patrzeć na rozwój inaczej. Nie jak na listę zrealizowanych punktów, ale jak na proces, który trwa — czasem spokojnie, czasem z oporem, czasem wolniej, niż byśmy chciały. Nie wszystko udało mi się dopiąć. Niektóre projekty potrzebowały i potrzebują więcej czasu, niż zakładałam. Były momenty intensywnej pracy, po których zatrzymanie przychodziło dopiero wtedy, gdy ciało samo mówiło „stop”.
Czy to znaczy, że coś się nie udało?
Dziś wiem, że byłoby to zbyt uproszczone spojrzenie. To był rok, który nauczył mnie widzieć sens w drodze — w tym, co dzieje się pomiędzy początkiem a efektem końcowym, w decyzjach, które dojrzewają i w zmianach, które nie są spektakularne, ale trwałe.
Z tej obserwacji wyrasta kolekcja Grass. Z uważnego patrzenia na wzrastanie, które rzadko bywa widowiskowe. Częściej jest ciche, etapowe, niemal niezauważalne — aż do momentu, w którym orientujesz się, że jesteś w zupełnie innym miejscu niż wcześniej. Grass jest dla mnie opowieścią o świadomości: o sile, którą buduje się bez pośpiechu i o procesie, który nie potrzebuje potwierdzeń z zewnątrz, bo ma solidne korzenie.
Czy trzeba mieć wszystko poukładane, żeby iść dalej?
– Nie. Trzeba umieć zauważyć, ile już się wydarzyło.
Równolegle dojrzewała Wenus i ona zaczęła się od innego pytania:
czy wrażliwość naprawdę stoi w sprzeczności z siłą?
Przez lata uczono nas, że jedno wyklucza drugie — że siła musi być twarda, odporna i niewzruszona, a wrażliwość delikatna, krucha i wymagająca ochrony. Ten rok bardzo wyraźnie pokazał mi, że to fałszywy podział.
Wenus jest o dojrzewaniu do harmonii. O kobiecości, która ma charakter i fakturę. O sile, która nie rezygnuje z wrażliwości, bo wie, że to ona nadaje jej sens, głębię i dobro.
Myśląc o podsumowaniu roku mojej marki oraz tego co się wydarzyło w moim życiu prywatnie, zrozumiałam, że uczę się nie tylko z doświadczeń, które mnie spotykają, ale także z kolekcji, które tworzę — jakby wracały do mnie ze zdwojoną intensywnością. Grass i Wenus to nie są projekty wynikające jedynie z mojej uważnej obserwacji otoczenia. Są dla mnie lustrem. Dzięki nim mogłam zobaczyć wyraźniej, w jakim miejscu sama jestem — pomiędzy wzrastaniem a dojrzewaniem do harmonii. Poczułam ten proces podwójnie: jako projektantka i jako kobieta.
Końcówka roku sprzyja takim refleksjom również dlatego, że symbolicznie domykamy czas kojarzony z wycofaniem, uważnością i dojrzewaniem do decyzji, a wchodzimy w etap, który wielu z nas odczytuje jako moment ruchu i działania. Nie jako obietnicę zmiany z zewnątrz, ale jako wewnętrzną gotowość do kolejnego kroku. Ten obraz bardzo dobrze oddaje to, co wydarzyło się we mnie i w marce w ostatnich miesiącach: długi proces porządkowania i wzrastania, który naturalnie prowadzi do nowego etapu.
Strona internetowa i te kolekcje powstawały dłużej, niż zakładałam. Miały swoje przeboje, wielokrotne obsunięcia do granicy racjonalności biznesowej na tego typu przedsięwzięcia. Dziś widzę, że intuicyjnie wybierając kolekcje Grass i Wenus na początek nowego etapu marki, bardzo precyzyjnie zobrazowałam moment, w którym teraz jestem i mam poczucie, że nie jestem w nim sama!
To poczucie wraca do mnie w rozmowach z Kobietami, które wybierają moją biżuterię. W ich historiach, decyzjach i pytaniach coraz częściej słyszę podobne napięcie: pomiędzy tym, co już zostało osiągnięte, a tym, do czego jeszcze dojrzewają. Pomiędzy potrzebą działania a potrzebą harmonii. Pomiędzy siłą, którą musiały w sobie zbudować, a wrażliwością, której nie chcą już dłużej zagłuszać.
To moment przejściowy. Nie zaczynamy od zera jako „puste naczynie”. Raczej rodzimy się na nowo — z doświadczeniem, refleksją i własną historią zapisaną w ciele i decyzjach.
Jeśli jesteś w miejscu, w którym uczysz się doceniać proces i wzrastanie bez pośpiechu, być może bliżej Ci do Grass. Jeśli dojrzewasz do siły, która nie rezygnuje z wrażliwości, być może odnajdziesz się w Wenus. Biżuteria z tych kolekcji nie zamyka historii. Ona towarzyszy w drodze.
Na Nowy Rok życzę Ci uważności na proces, w którym jesteś. Żebyś potrafiła dostrzec to, co już wyrosło, nawet jeśli jeszcze nie wszystko jest poukładane. Życzę Ci siły, która nie zagłusza wrażliwości, i wrażliwości, która nie odbiera sprawczości. Harmonii, która nie polega na zatrzymaniu, ale na świadomym ruchu dalej. Niech to, co wybierzesz dla siebie w tym roku, będzie zgodne z Tobą — nie z pośpiechem, nie z oczekiwaniami, ale z tym, co naprawdę Cię prowadzi.
Mika Leończyk

